Gospodarka cyrkularna jako element bezpieczeństwa przemysłowego. Dlaczego francuski rynek coraz uważniej przygląda się polskim producentom

4–6 minut

Francuska gospodarka od wielu dekad należy do najbardziej rozwiniętych i najbardziej uprzemysłowionych w Europie. Jest jednocześnie jednym z największych producentów dóbr konsumpcyjnych, opakowań, komponentów motoryzacyjnych, wyrobów medycznych oraz produktów chemicznych, co sprawia, że pozostaje ogromnym konsumentem surowców wykorzystywanych w przemyśle.

Roczne zużycie tworzyw sztucznych we Francji przekracza 4,8 mln ton, co czyni ten kraj trzecim co do wielkości rynkiem przetwórstwa w Europie.

Przez lata przewagę konkurencyjną budowano przede wszystkim poprzez optymalizację kosztów i globalizację łańcuchów dostaw. Im dalej znajdował się dostawca i im niższa była cena materiału, tym częściej uznawano taki model za ekonomicznie uzasadniony.

Ostatnie lata pokazały jednak, że efektywność kosztowa nie zawsze oznacza odporność biznesową. Pandemia, kryzysy logistyczne, wojna w Ukrainie, niestabilność cen energii oraz napięcia geopolityczne pomiędzy największymi gospodarkami świata sprawiły, że europejski przemysł zaczął zadawać sobie zupełnie inne pytania niż jeszcze dekadę temu. Dzisiaj zarządy francuskich przedsiębiorstw coraz rzadziej pytają wyłącznie o to, kto jest w stanie wyprodukować najtaniej. Znacznie częściej zastanawiają się, który partner będzie w stanie zagwarantować stabilność dostaw, przewidywalność jakości oraz bezpieczeństwo współpracy w perspektywie kolejnych lat.

Ta zmiana ma charakter znacznie głębszy, niż mogłoby się wydawać. Nie jest chwilową reakcją na serię kryzysów, lecz konsekwencją przebudowy europejskiej polityki przemysłowej. Unia Europejska coraz wyraźniej dąży do skracania łańcuchów dostaw, wzmacniania produkcji wewnątrz wspólnego rynku oraz ograniczania zależności od odległych kierunków importu. Równolegle rozwijane są regulacje związane z gospodarką o obiegu zamkniętym, których celem jest nie tylko redukcja emisji i odpadów, lecz także zwiększenie suwerenności surowcowej Europy.

Gospodarka cyrkularna elementem polityki przemysłowej

We Francji widać to wyraźniej niż gdziekolwiek indziej, głównie za sprawą pionierskiej ustawy AGEC (prawo o gospodarce o obiegu zamkniętym), która wymusza na producentach drastyczną redukcję zużycia surowców pierwotnych. Do tego dochodzą unijne przepisy, takie jak rozporządzenie PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation), które zakłada, że do 2030 roku opakowania z tworzyw sztucznych będą musiały zawierać od 10% do nawet 35% materiału z recyklingu (w zależności od rodzaju opakowania).

Nie jest przypadkiem, że właśnie we Francji, gdzie przemysł opakowaniowy, motoryzacyjny, budowlany czy AGD odpowiada za ogromne zapotrzebowanie na tworzywa sztuczne, dyskusja o recyklatach nabiera dziś zupełnie nowego znaczenia. Rosnący udział materiałów pochodzących z recyklingu nie wynika już wyłącznie z ambicji klimatycznych ani z oczekiwań konsumentów. Coraz częściej jest odpowiedzią na pytanie, jak utrzymać konkurencyjność europejskiego przemysłu w świecie, w którym dostęp do surowców pierwotnych staje się coraz mniej przewidywalny.

Rynek regranulatów staje się papierkiem lakmusowym zmian zachodzących w europejskim przemyśle

Najlepszym przykładem tej transformacji jest rynek regranulatów polimerowych (rPET, rPP, rPE). Jeszcze kilka lat temu był on postrzegany przede wszystkim jako segment konkurujący ceną z materiałem pierwotnym. Dzisiaj logika ta stopniowo traci na znaczeniu. Francuski producent nie analizuje już wyłącznie kosztu zakupu jednej tony materiału. Znacznie większe znaczenie ma całkowity koszt współpracy, obejmujący stabilność jakości, powtarzalność parametrów technicznych, terminowość dostaw oraz zdolność dostawcy do funkcjonowania w coraz bardziej wymagającym otoczeniu regulacyjnym.

Ta zmiana znajduje odzwierciedlenie również w strukturze cen. Popyt na wysokiej jakości recyklaty rośnie szybciej niż zdolności produkcyjne europejskiego sektora recyklingu, który jednocześnie zmaga się z wysokimi kosztami energii, pracy oraz presją importową. Coraz częściej to nie sam materiał jest dobrem deficytowym, lecz jego jakość, identyfikowalność i przewidywalność.

Według prognoz rynkowych, aby sprostać unijnym regulacjom, do 2030 roku europejski popyt na tworzywa z recyklingu musi wzrosnąć z obecnych ok. 5 mln ton do ponad 11 mln ton rocznie. Podaż nie nadąża za popytem. Francuski producent nie analizuje już wyłącznie kosztu zakupu tony regranulatu. Liczy się całkowity koszt posiadania (TCO – Total Cost of Ownership), na który składają się: stabilność wskaźnika MFI (szybkość płynięcia), powtarzalność barwy, brak zanieczyszczeń zapachowych oraz pewność, że za miesiąc dostawca dostarczy surowiec o identycznej specyfikacji.

Zasada bliskości, czyli dlaczego kilometry oznaczają konkretne pieniądze

W tym miejscu otwiera się potężna przestrzeń dla polskich producentów, a kluczowa staje się geografia i tzw. zasada bliskości. We Francji to już nie tylko modne hasło promujące krótkie łańcuchy dostaw, ale twardy mechanizm finansowy.

Francuskie instytucje państwowe, na czele z ADEME, oferują potężne dofinansowania dla firm przechodzących na model cyrkularny. Haczyk polega na tym, że wypłata tych środków jest ściśle uzależniona od śladu węglowego całego procesu. Francuski producent może liczyć na preferencyjne premie ekologiczne (tzw. eco-bonusy) i wyższe bezzwrotne dotacje na produkcję, jeśli udowodni, że jego dostawca surowca znajduje się w promieniu określonych „X” kilometrów (często granica ta zamyka się w przedziale 1000–1500 km, obejmując strategicznych partnerów wewnątrz UE).

Import taniego regranulatu z Azji drastycznie podnosi emisje z transportu, co dyskwalifikuje francuskie firmy z ubiegania się o rządowe wsparcie. Polska idealnie wpisuje się w ten rygorystyczny wymóg. Transport ładunku z centralnej Polski do zakładu we Francji zajmuje 24 do 48 godzin i w pełni kwalifikuje się do unijnych definicji bezpiecznych i krótkich łańcuchów dostaw. Ponadto Polska to obecnie 6. największy rynek przetwórstwa w Europie. Dysponujemy nowoczesnym parkiem maszynowym, a nasza struktura kosztów operacyjnych nadal pozostaje o 15-20% bardziej konkurencyjna.

Gdy połączymy przewagę kosztową, pełną zgodność z unijnymi certyfikatami (np. EuCertPlast czy RecyClass) oraz możliwość uzyskania przez francuskiego partnera państwowych dotacji z tytułu „zasady bliskości”, oferta polskiej firmy staje się znacząca.

Nową walutą europejskiego przemysłu staje się zaufanie, a nie najniższa cena

Przewaga polskiego sektora recyklingu już dawno przestała opierać się wyłącznie na taniej sile roboczej. O wyborze polskiego regranulatu przez francuski koncern decydują dziś precyzyjne wskaźniki: spadek wskaźnika braków (odrzutów produkcyjnych), gwarancja stałych dostaw na poziomie kilkuset ton miesięcznie oraz transparentny ślad węglowy surowca, który bezpośrednio otwiera drogę do francuskich subwencji.

W świecie rosnącej niepewności geopolitycznej i regulacyjnej to zaufanie i przewidywalność stają się najcenniejszym zasobem. Polski producent regranulatu przestał być jedynie „tańszą alternatywą” z Europy Wschodniej. Stał się strategicznym partnerem technologicznym, który pozwala francuskiemu przemysłowi optymalizować koszty, pozyskiwać państwowe dofinansowania i zabezpieczać ciągłość działania na jednym z najbardziej wymagających rynków Europy.

Spis treści

Interesuje Cię ten, lub podobny temat?

Napisz do nas! Postaramy odpowiedzieć się na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości. Twoja firma zasługuje na strategię, która działa. Porozmawiajmy o tym, jak możemy pomóc Ci wejść na rynek francuski i osiągnąć sukces. Całkowicie za darmo.

LA CLÉ Consulting
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.